środa, 21 marca 2012

Rozdział 17

            Dopiero teraz poczułam wibracje w prawej kieszeni moich spodni. Spojrzałam jeszcze raz na Louisa, który już był zmęczony, ale mimo wszystko się uśmiechał i odebrałam telefon.
            - Tata? Co się dzieje? – Próbowałam się wsłuchać w to co mówił ale nic nie rozumiałem. Co piąte słowo słyszałam „mama jest…” i tu się urywało bo tacie łamał się głos. Nie wytrzymałam. – Tato!
            - Tak? – Usłyszałam po drugiej stronie.
            - Możesz się uspokoić? – Powiedziałam. – Co się stało? Mów po kolei i nie krzycz. – Spojrzała na mnie Aga, a ja wzruszyłam ramionami.
            - Mama ona… ona popełniła samobójstwo. – Odrzekł smutno. Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy. 
            Czemu ja się pytam? Dlaczego to mi przytrafiają się takie sytuacje? Najpierw Louis chciał popełnić samobójstwo, do którego nie doszła i mama, która… Nie! To nie może być prawda! Moja mama musi żyć… Co ja teraz zrobię? Upadłam na szpitalną podłogę, a twarz schowałam w moich rękach i nie zważałam uwagi na zdziwionych tą sytuacją przyjaciół. Nagle poczułam, że odpływam, to był moment, kiedy przed moimi oczami nastała ciemność. Poczułam jedynie czyjąś rękę na moim ramieniu.
            Ktoś mną potrząsał. Delikatnie otworzyłam oczy, zamrugałam i stwierdziłam, że jestem gdzie indziej, a mianowicie byłam w domu, który kupili mi rodzice. Ujrzałam nad sobą zatroskaną twarz Louisa.
            - Ty nie jesteś w szpitalu? – Zapytałam, bo jeszcze nie dawno Lou leżał na łóżku szpitalnym.
            - Ja? – Zaśmiał się. – Ty głuptasie byłaś w szpitalu. Dziś Ciebie wypisali, bo zgodziliśmy się Tobą zaopiekować.
            Patrzyłam na niego zszokowana. Jak to? To ja byłam w szpitalu? A te wszystkie wydarzenia? Ślub, zdrada, rozwód rodziców? To było wszystko nie prawdziwe?
            - Powiedz mi, kiedy? To znaczy, co mi się stało? I jaki to był dzień, opisz go. – Lou zrobił zdziwioną minę.
            - No dobrze. – Zaczął. – To było wtedy, kiedy ja wybiegłem z Tobą na ulicę, pamiętasz? Aga i Harry mieli wtedy randkę? I ja… i  ja Ciebie upuściłem, spadłaś… To wszystko. Czy o czymś powinienem wiedzieć? – Zapytał, a ja zastanawiałam się jak to możliwe.
             Czyli, że ja śniłam? A może los daje mi drugą szansę? Czy takie coś jest możliwe? W mojej głowie pojawiła się masa pytań. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
            - Oh… - Westchnęłam i rzuciłam się Louisowi w ramiona. – Jak dobrze, że jesteś tu przy mnie. 
            Pogłaskał mnie po plecach, a ja czułam się bezpiecznie. Jak dobrze żyć z myślą, że nie zdradziłam mojego chłopaka, że moi rodzice się nie rozwodzą. 
            Postanowiłam opowiedzieć wszystko Louisowi, on jedynie patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczyma. Słowa przychodziły m z trudem, ale jakoś wytłumaczyłam chłopakowi, co działo się w tym czasie w mojej głowie. 
            - Nie wierzę. – Powiedział, kiedy skończyłam mówić. – Nie wierzę, że mogłabyś mnie kiedykolwiek zdradzić i to z moim najlepszym przyjacielem. Jak dobrze, że to nie prawda.
            - Tak, to dobrze. Dobrze, że już jestem w rzeczywistości. – Uśmiechnęłam się do chłopaka, który przytulił mnie do siebie mocniej i pocałował w czoło.
            Po paru sekundach wstał i pociągnął mnie na dół. Mimo moich protestów Lou nie odpuścił tylko wziął mnie na ręce i zaniósł na dół.
            - No, kogo ja tu widzę. – Odparł Niall. – Nareszcie! Tydzień bez Ciebie to jak wieczność.
            Zaraz, zaraz, czy Niall powiedział tydzień? Ja tydzień byłam w śpiączce, czy jak ten stan można określić? 
            - Lou? – Zwróciłam się do chłopaka, który nadal trzymał mnie na rękach. – Ja tydzień… no wiesz…
            - Tak. – Uśmiechnął się. – Równiutki tydzień. – Ale radość po chwili zniknęła i ustąpiła miejsce smutkowi. – To moja wina…
            - Nie! – Przerwałam mu. – Nie zadręczaj się! Ja nie gniewam się. Wiem, że jestem ciężka, a to był tego dowód.
            Zauważyłam, że na twarzy Lou pojawił się uśmiech, a ja przysunęłam twarz bliżej jego i pocałowałam. Tak dawno nie czułam jego miękkich, malinowych ust. Zatonęłam. 
            -Daj jej odpocząć. – Wyrwał nas Liam. – Dopiero, co się wybudziła. Pewnie jest głodna.
            Lou postawił mnie na ziemi, a ja podreptałam w stronę stołu. Usiadłam między Louisem, a Zaynem. Trochę dziwnie się czułam w towarzystwie Malika. Ciągle zerkałam na niego on natomiast swój wzrok zatrzymał na swojej kanapce.
            Nawet nie wiem, kiedy byłam tak szczęśliwa. Chyba wtedy, kiedy dostałam pierwszy telefon. Tak! Chyba tak… Ale teraz to było szczęście i ulga. Ulga, że to wszystko działo się w mojej podświadomości.
            - Liam? – Zapytałam go. – Jak Ci się układa z Patrycją?
            Spojrzał na mnie ze zdziwionymi oczami tak samo jak reszta.
            - Jaka Patrycja? – Harry już chciał coś więcej powiedzieć, ale Liam go uciszył.
            - Skąd wiesz? – Swoje pytanie Liam skierował do mnie.
            - Skąd wiem? W mojej podświadomości Ty byłeś z Patrycją, Agata z Harrym, Ja z Louisem, a na weselu zdradziłam go z… - Przełknęłam ślinę. – Z Zaynem. Potem Lou chciał podciąć sobie żyły, ale w porą wraz z Agą znalazłyśmy chłopaka. Moi rodzice się rozwodzili, a mama na końcu popełniła samobójstwo i w tym czasie kiedy się o tym dowiedziałam zemdlałam. Obudziłam się już tutaj. – Wszyscy patrzyli na mnie zszokowanymi oczami, a najbardziej Zayn.
            - Oł… - Zaczął Liam. – Więc Twoja podświadomość przekazała Ci informację z przyszłości.
            Aga, która siedziała najbliżej Liama szturchnęła go ramieniem.
            - Co Ty mówisz? – Zapytała ze złością? – Jakie informacje z przyszłości? To po prostu były jakieś farmazony.
            Dobrze, że Aga tak samo sądziła i Louis, przynajmniej nie byłam sama. Jednak Liam mnie tym zszokował, a co jeśli? Co jeśli to była moja przyszłość? Może to była jakaś wskazówka? Żeby nie popełnić tego błędu, który przyniósł tak wiele smutku i bólu.
            - No, bo to prawda, że spotykam się z Patrycją. – Powiedział po chwili Liam, tłumacząc się.
            - Ale ja jakoś nie chodzę z Harrym. – Zaprotestowała Aga. – Zaprosił mnie na spotkanie i to wszystko.
            - No właśnie! Liam jakie informacje z przyszłości? – Wtrącił się Harry.
            Zayn siedział cicho jakby coś go trapiło. Może on coś do mnie czuje? Nie, Klaro! Nie fantazjuj tak. Myśl, że wszystko jest dobrze. Tak, to podniosło mnie na duchu.
            - To może ja już pójdę na górę. – Powiedziałam. – Zostawiam was z tą zagadką z  przyszłości.
            Uśmiechnęłam się, a za mną ruszył Louis, który kiedy byliśmy już na górze złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Odgarnął kosmyk włosów spadający na moje czoło i pocałował mnie w usta.
Nie zważając na to, że jesteśmy na korytarzu rozpięłam mu jego koszulę, a chłopak uśmiechnął się i znów zatopił w moich ustach swoje. Nie wiem, kiedy znaleźliśmy się w naszym pokoju, ale w każdym bądź razie leżałam już na łóżku, a Lou był nade mną. W ciągu paru sekund pozbył się mojej bluzki od piżami i spodni. Tak, że zostałam już tylko w niebieskim figi. Każdy milimetr mojego ciała został obdarowany pocałunkami Louisa. Lekko jęknęłam z przyjemności, a na twarzy Tomlinsona pojawił się szeroki uśmiech. Chłopak pozbył się swoich ubrań próbójąc jak najmniej odrywać się od moich ust. Nie mogłam złapać oddechu, ale było mi dobrze. Czułam, że chłopak zsuwałze mnie ostatnią część mojej garderoby. Oboje nie mieliśmy już na sobie żadnych ubrań. Moje ręce wylądowały na jego głowie i przybliżyłam swoją twarz do jego, pocałowałam go w usta, a potem w szyję. Po chwili nasze ciała złączyły się razem. Wydobyłam z siebie cichy jęk, a może raczej westchnięcie. Całował mnie przy tym w szyję, a ja czułam się spełniona. Pragnęłam go ta mocno jak nigdy dotąd. Nagle Lou znalazł się po mojej prawej stronie, obróciłam się,a on z zaskoczenia złożył pocałunek na moich ustach. Teraz to ja byłam nad nim. Pocałowałam go w szyję, a potem dotknęłam ręką jego torsu. Wtedy przypomniała mi się noc, w której przeszkodził nam Zayn. Momentalnie się wystaszyłam i spojrzałam w stronę drzwi i wytężyłam słuch, jednak nic nie było słychać.
            - Co jest? – Szepnął mi na ucho.
            Obróciłam twarz w jego stronę i zobaczyłam smutek w Louisowych oczach
. Położyłam się obok chłopaka i spojrzałam w sufit.
            - Wesele, noc, Ty i ja razem w hotelowym pokoju, sami, Zayn. – Rzuciłam hasłami, ale Louis pokiwał głową. – Tak jakoś przypomniało mi się to i…
            - Nie, nic się nie stało. – Przerwał mi.
            - Przepraszam. – Louis pokiwał przecząco głową.
            Objął mnie swoim ramieniem i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Nie orientowałam się jaki to był dzień. Może niedziela, może poniedziałek, albo wtorek…

                                                                       *
Jest kolejny rozdział! Byłby wczoraj, ale byłam na wycieczce i nie miałam kiedy dodać. Mam nadzieję, że się spodoba. Jeśli czytasz to opowiadanie to skomentuj. Dla mnie to dużon znaczy. Do następnego!
xo xo


10 komentarzy:

  1. Rozdział świetny fajnie wybrnęłaś z tych wszystkich samobójstw i innych...;).Czekam na kolejny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku.Nie spodziewała się tego.Świetne.Czekam na nn.Zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Huhu ! ;D Miałam nadzieje że tamto to nie prawda i że ona będzie z Louisem . Dodaj szybko nowy . Asia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow. Ale szok. Trochę trudne do wyobrażenia ale fajne :) Dobrze, że nadal są razem ;) Pozdrawiam i czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. SZOK :O ONA BYŁA W ŚPIĄCZCE CAŁY CZAS :O
    a ja coś przeczuwam że Zayn się w niej buja *.* :p
    czekam na nexta xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Extra! Cieszę się, że wszystko wróciło do normy mam tylko nadzieję, że Harry i Agata będą razem. Przesyłam całusy i czekam na następny rozdział:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty to potrafisz człowieka zaskoczyć.. CIeszę się, że tak to rozegrałaś :) Czekam na kolejny
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny czekam na następny ;]
    zapraszam do mnie lolbelsand.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. cholera już miało do czegoś dojść a tu....ale dobra przynajmniej wybrnęłaś z tego po prostej <3

    OdpowiedzUsuń