wtorek, 13 marca 2012

Rozdział 11


             Kiedy panna młoda i pan młody powiedzieli sakramentalne tak, poczułam na swoim ciele lekki dreszczyk. Ksiądz uśmiechnięty, mama płakała jak również ciocia, babcia starła pohamować fontannę łez, a tata z miną poważną obserwował, co działo się dookoła. W kościele rozbrzmiał marsz weselny, a państwo młodzi dumnym krokiem ruszyli w stronę drzwi, a reszta rodziny rzuciła się za nimi. Zastanawiałam się, co przygotował Zayn, ale gdy usłyszałam pisk Felicji, zmroziło mnie. W moim umyśle pojawiały się najczarniejsze myśli. Jednak, gdy wraz z Lou wybiegliśmy na zewnątrz, naszym oczom ukazał się helikopter, który z wielką płachtą latał wokół kościoła. No Zayn się postarał, nawet napis był po polsku! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! Zaniemówiłam, to było coś pięknego. Uradowany kuzyn wsiadł do limuzyny i pojechali... do restauracji.

- Mmm. - Mruknął Lou. - Też chcę mieć taki ślub. - Zastanowił się. - Oczywiście z Tobą.
- Hm? - Zaskoczył mnie.
- Tak, z Tobą. Co ty myślałaś? - Podrapał się po głowie. - Chcę spędzić z Tobą resztę swojego życia.
           
            Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w usta. Trwaliśmy w tym uczuciu jeszcze przez chwilę, ale przeszkodził nam mój tata. Zmierzył mnie wzrokiem, a następnie Lou. Wzdrygnęłam się lekko. Złapałam zmieszanego chłopaka za rękę i wsiedliśmy do auta. Czekała nas długa noc i jeszcze jutro poprawiny. Kiedy byliśmy już na miejscu Lou odruchowo założył na siebie kaptur od kurtki.

- Lou? - Spytałam chłopaka. - Co ty robisz?
- Chowam się. - Odparł lekko zdenerwowany Lou.

            Lekko się zaśmiałam pod nosem, gdyby ktoś ich zobaczył, najpierw by nie dowierzał, że widzi w Polsce One Direction, jego szok trwałby około pięciu minut, a potem pewnie by machnął ręką i poszedłby dalej.

             Sala była bardzo duża i podzielona na dwie części. Pierwsza część była przeznaczona na tańce, a druga na stoły z jedzeniami. Najpierw wszyscy składaliśmy życzenia parze młodej. Oczywiście mówiłam w języku polskim, a chłopacy w angielskim. Całe szczęście, że kuzyn znał ten język perfekcyjnie. Bez trudu się dogadali.

- No kuzyn! – Kiedy przyszła moja kolej na składanie życzeń, nie wiedziałam, co powiedzieć. – Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! No i żebyś był szczęśliwy. – Zastanowiłam się, po czym palnęłam. – Liczę na to, że zostanę ciocią.

            Piotr uśmiechnął się, a ja przytuliłam go. Następnie Lou składał życzenia, ale już nie słyszałam, co mówił, ponieważ kelner podetknął mi pod nos tacę z szampanem. Swoimi oczami wypatrzyłam stłumionego Liama, nie zastanawiając się dłużej podeszłam do chłopaka.

- Hej! Gdzie Patrycja?
- No właśnie nie wiem. – Podniósł głowę do góry. – Miała tutaj być.

            Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam uśmiechniętą Patrycję. Właśnie składał życzenia Felicji. Walnęłam chłopaka łokciem, a on zmierzył mnie swoim wzrokiem, a po chwili na jego twarzy zagościł uśmiech.

             Wszyscy udali się do drugiej części sali i zasiedli do spożywania obiadu, czyli rosołku i ciasta francuskiego. Ja usiadłam między Lou, a Zaynem, na przeciwko mnie Niall, obok którego zmieszany Harry i Aga. Natomiast Liam i Patrycja zniknęli z mojego pola widzenia. Po spożyciu posiłku, Louis wstał i zaprosił mnie do tańca, niestety w tych szpilkach tańczyło mi się okropnie, ale Lou nie dawał za wygraną, wymyślał coraz to bardziej skomplikowane figury taneczne. Muszę przyznać, że był niezłym tancerzem. Obok nas na parkiecie szaleli Harry i Aga. Nie minęły dwie godziny, a większość ludzi było już pod wpływem alkoholu. Lou jakoś się trzymał, ale kiedy spojrzałam na Zayna, który zabawiał wszystkie dziewczyny zdziwiłam się, to do niego nie podobne. Goście bawili się świetnie, zostawiłam samego Louisa tłumacząc się, że zgłodniałam, tak naprawdę nie miałam siły dłużej już tańczyć. Po paru minutach przysiadł się do mnie Zayn, po czym objął mnie ramieniem.

- Gdzie Twój chłopak? – Zapytał.
- Pewnie tańczy. – Odparłam.
- I tu się mylisz. – Wybełkotał. – W tej chwili… - Zastanowił się. – Nie wiem, czy powinienem Ci to mówić…
- Ale, co? – Byłam zdenerwowana. Co on kombinował?
- Jest nie daleko sceny…

            Zayn spuścił wzrok, a ja pobiegłam w wyznaczone miejsce to, co tam zobaczyłam było straszne. Nie zastanawiając się dłużej wybiegłam z sali. Nie wiedziałam, dokąd biec, chciałam uciec. Usłyszałam, że ktoś mnie woła, że woła mnie Louis. Osoba, na której już mi nie zależało. Nagle poczułam, że już nie biegnę, że leżę na kimś. Spojrzałam w dół i zobaczyłam uśmiechniętego Zayna.

- Jak ty tu? – Próbowałam powstrzymać łzy, które spływały na koszulę chłopaka.
- Wyszedłem się dotlenić, a raczej zapalić papierosa.

            Bez chwili zastanowienia podniosła się i pomogłam wstać chłopakowi. Szliśmy w milczeniu, nie potrzebna mi była rozmowo. W tym momencie potrzebowałam przyjaciele. Po tym, co zobaczyłam, nie chciałam już widzieć na oczy Louisa. Jak on mógł całować się z jakąś nieznaną mi jak i jemu dziewczynę? Jak on mógł? Sam dziś rano mówił… słowa się nie liczą, liczą się czyny.

- Zayn? – Odezwałam się po długiej chwili milczenia. – Czy Louis mnie zdradził?

            Moje pytanie zdziwiło bardzo chłopaka. Nie wiedział, co odpowiedzieć, nie wiedział, czy ma bronić przyjaciela, czy ma mówić prawdę, ale po tym, co i ja zobaczyłam sądzę, że dla Louisa byłam tylko zabawką.

- Nie, nie zdradził Ciebie. – Chłopak nadal bił się ze swoimi myślami, mimo iż miał procenty w swojej krwi mówił całkiem do rzeczy. – Skąd możemy wiedzieć jak było? Może to ta dziewczyna rzuciła się na Louisa? Wątpię w to, aby Louis mógł Ciebie zdradzić. Chyba musiałby być totalnym idiotą.
- A może jest?

            Wraz z Zaynem wróciliśmy z powrotem, gdzie w najlepszym trwała impreza. Moje oczy szukały Louisa, ale Nidzie nie mogłam go znaleźć. Pewnie migdali się gdzieś z tą laską. Zbliżała się już północ, czyli oczepiny. Wszystkie panny zgromadził się w kółku, w tym ja wokół panny młodej. Złapałyśmy się za ręce, a gdy przestała grać muzyka panna młoda rzuciła welon. Nie śniło mi się o jego złapaniu, ale nagle przed moimi oczami zrobiło się biało, szybko zorientowałam się, że to jest welon i machnęłam ręką by móc go złapać. Cieszyłam się, jak małe dziecko, które dostało nową zabawkę. Następnie kuzyn rzucał krawatem. Wszyscy kawalerowie zgromadzili się przy panu młodym i czekali na ten moment, kiedy będą łapać krawat. Nie trwało to długo, po paru minutach dumny Louis trzymał krawat w swojej prawej ręce. Po, co on to zrobił? Aby uprzykrzyć mi życie? Najwyraźniej tak. Uśmiechnięty podszedł do mnie i poprosił o taniec. Zgodziłam się niechętnie, nie chciałam robić przykrości Piotrowi, nie będę strzelać focha. No trudno. Musiałam wytrwać jakoś te trzy minuty. Czułam na sobie zazdrosne spojrzenia innych dziewczyn, ale nie obchodziło mnie to, ponieważ dla mnie to był już koniec naszej znajomości. Po zakończonym tańcu, ludzie zaczęli szeptać, między innymi pytali się, czy jesteśmy rodziną?


- Gorzko! Gorzko! – Wyrwało się mojemu kuzynowi, po chwili cała sala zaczęła krzyczeć.

            Louisowi nie sprawiało to najmniejszego problemu, uśmiechnął się i zatopił swoje usta w moich. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Jego wargi były mokre, ale i ciepłe. Pragnęłam go bardziej niż kiedykolwiek. Byłam bezgranicznie zakochana w Louisie, ale to, co zrobił dziś… było dla mnie dowodem na to, że jestem mu nie potrzebna. Jednak w tym pocałunku czułam uczucie. Nie wiem jak długo tak staliśmy na środku Sali, ale było mi bardzo dobrze. Jedno było pewne… pragnęłam go. Chłopak odsunął się ode mnie na parę centymetrów i wziął mnie na ręce.

- Dokąd mnie ciągniesz? – Zawołałam wprost do jego ucha. – Dokąd?! Puść mnie! Louis puszczaj!

            Zaczęłam się szarpać, na nic to nie dało. Lou wszedł razem ze mną do windy i nareszcie postawił mnie na ziemi.

- Powiedz mi? Po, co to wszystko? – Zapytałam starając zachować spokój.
- Wybiegłaś wtedy tak szybko… - Zaczął niepewnie. – Ja nie chciałem, to ona, to ona rzuciła się na mnie, chciałem ją od siebie odepchnąć, ale nie mogłem…

            Patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Lou przysunął się do mnie bliżej, a ja zrobiłam krok w tył.

- Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę? Co? – Zapytałam ze łzami w oczach. – Skąd mam wiedzieć, że to nie jest jakaś chora gierka? Jeśli tak jest to ja się wypisuje nie chcę w tym…

            Chłopak nie dał mi dokończyć, zamachnęłam się ręką, ale on złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do ściany. Znów pocałował mnie, a ja nie protestowałam, było mi dobrze. Próbowałam coś powiedzieć, ale mi nie wychodziło. Za każdym razem Lou zamykał mi usta kolejnymi pocałunkami. Kiedy w końcu opamiętał się, odsunął swoją głowę na parę centymetrów od mojej i spojrzał mi w oczy.

- To nie jest żadna gra. – Powiedział. – To ona mnie pocałowała ja starałem się do tego nie dopuścić, ale na dodatek ktoś popchnął mnie od tyłu i wpadłem na tą dziewczynę.
- Nie wiem, czy mam Ci uwierzyć. – Powiedziałam cicho. – Czy ty byś mi uwierzył, gdybym powiedziała Ci coś takiego?
- Tak. – Odparł bez chwili zastanowienia.
- Hm… - Spojrzałam za chłopaka, nie wiedziałam, dokąd ta winda zmierzała. – Dam Ci tą szansę, ale musisz mi na poprawinach udowodnić, że mówiłeś prawdę.

            Sama nie wiedziałam, co mówię, ale nie potrafiłam się na niego gniewać. Zawsze bym mu wybaczyła, w każdej sytuacji. Moje serce należało do niego. Wziął mnie na ręce i wyszliśmy z windy. Zaniósł mnie do jakiegoś pokoju. Znów pochylił się w moją stronę i pocałował. Położył mnie na łóżku i nie odrywając swoich ust od moich powoli swoimi zimnymi rękoma zaczął męczyć się z moją sukienką, a ja z Jego koszulą. Louisowi poszło to szybciej niż mi. Rzucił moją sukienkę w kąt, a ja nadal siłowałam się z jego koszulą. Chłopak uśmiechnął się i pomógł mi rozpiąć jego koszulę. Pogładziłam go po jego zimnych plecach. Mój oddech był nierównomierny. Louis natomiast składał kolejne pocałunki na mojej szyi, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Jego ręce błądziły po moim ramieniu. Każdy wykonany jego ruch sprawiał dreszcze na moim ciele. Bez opamiętania zatopiłam się ponownie w jego słodkich ustach. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. On już dobierał się do mojego biustonosza, kiedy usłyszeliśmy ciche pukanie do drzwi. Wystraszony Lou nie wiedział, co zrobić, natomiast ja cała czerwona szybko rzuciłam się po sukienkę, która leżała w kącie, a Louis nieudolnie próbował zapiąć poprawnie koszulę.

- Mogę? – O ile się nie mylę to był głos Zayna.

            Jeszcze raz spojrzałam na Louisa, który zapinał już ostatnie guziki od koszuli.

- Wejdź!

                                                                        *                                                                                                                                                                                     
W Wordzie wyszły cztery i pół strony. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba! Tak, więc następny pojawi się po 10 komentarzach. :) To chyba wszystko… W następnym rozdziale będzie więcej miłości! Haha. :D

10 komentarzy:

  1. Rozdział świetny i mam nadzieje,że będzie więcej miłości ;D czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje opowiadania są po prostu rewelacyjne <3 <3. Szkoda tylko, że im Zayn przeszkodził ;D.I mam nadzieje że coś będzie pomiędzy Patrycją i Liamem ;) A i co z Agatą? Bo jestem ciekawa co z jej związkiem z Harrym opiszesz coś więcej na jej temat w następnym rozdziale? ;) Całuski ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że opiszę, coś więcej na temat Harrego i Agaty! :D
      xo xo. <3

      Usuń
  3. Haha :) Że on akurat teraz musial wejść :/ było już tak blisko xd mam nadzieję że bd często opisywać takie momenty... Lubię to czytać. A bloga ogólnie zajebisty ! Po prostu uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szzkoda, że Zayn im przeszkodił ;/ A rozdział świetny, dawaj nastepny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. koocham Cię ! Twojego bloga z resztą też ! Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały i zapraszam na moje blogi:
    in-the-big-world-1d.blogspot.com i one-direction-girls.blogspot.com
    Pozdrowienia,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten Zayn to nie wie kiedy ma do pokoju wejść .. A tak wgl to co on tam robił .. po co on tam przychodzil ? ;DD Nie męcz nas dodaj następny ;pp

    OdpowiedzUsuń
  7. Woow nie spodziewałam się ,że na ślubie ktoś może zakłócić tą sielankę ,ale jednak. Chociaż się w sumie pogodzili to dobrze ,ale musiał gorącą scenę zepsuć Zayn. Czekam na kolejny odcinek z niecierpliwością. Pozdrawiam ; )

    http://dance-with-me-tonight.blogspot.com/ Zapraszam

    OdpowiedzUsuń